Filtr polaryzacyjny (kołowy, CPL, ang. circular polarizer filter) to podstawa w pracy fotografa motoryzacyjnego. Ten niewielki krążek pozwala uzyskać spektakularne efekty, a jego użycie wcale nie jest trudne. Przyda się Wam też statyw, choć jeśli Wasze ramiona są ze stali i nawet nie drgną podczas robienia zdjęć, to też dacie radę.
Jeśli wolisz oglądać niż czytać, to przygotowałem ten wpis także w formie video:
Po co filtr polaryzacyjny?
Lakier i szyby w samochodzie zachowują się jak lustra – odbijają otoczenie i światło padające z różnych kierunków. Czasem tego światła jest całkiem sporo i jeśli macie poprawnie ustawioną ekspozycje, to na aucie mogą pojawić się białe plamy/przepalenia. Filtr pozwala usunąć większość tych odbić. Dzięki niemu Wasze zdjęcia będą czystsze, schludniejsze i będziecie mieć mniej pracy w Photoshopie. Co więcej, filtr może też bardziej nasycić błękit nieba. Nie ma jednak róży bez kolców – może powodować winietowanie na szerokich obiektywach, zabiera trochę światła (1-1,5 EV) a kiepskiej jakość filtry mogą mieć negatywny wpływ na kolory i kontrast.

Jak działa filtr polaryzacyjny?
Generalnie światło można traktować jak falę, która drga sobie w różnych płaszczyznach. Takie światło nazywamy niespolaryzowanym. Gdy dotrze do szyby lub błyszczącej karoserii samochodu, następuje odbicie, które polaryzuje światło. Odtąd fala drga tylko w jednej płaszczyźnie i odpowiednio ustawiając filtr możemy to spolaryzowane odbicie niemal całkowicie wygasić.



A dlaczego filtr poprawia błękit nieba? Bo generalnie niebo, to jedno wielkie odbicie. Światło słoneczne wpada do atmosfery i odbija się od cząsteczek gazu. Dochodzi do częściowej polaryzacji i filtr pozwoli wyciąć część tych odbić. W efekcie mniej światła trafia do matrycy aparatu i niebo jest nieco bardziej przygaszone.
A dlaczego niebo jest niebieskie dowiesz się z tego wpisu: Złota godzina – o co w tym chodzi?

Jak używać?
Filtr polaryzacyjny można wykorzystać na kilka sposobów. Najprostszy z nich to po prostu zrobienie pojedynczego zdjęcia. Kadrujecie i zaczynacie kręcić filtrem tak, aby wyciąć jak najwięcej odbić z samochodu. W tym scenariuszu nie da się wyciąć wszystkich odbić, więc musicie wybrać płaszczyznę, na której będziecie pracować. Może to być największa widoczna powierzchnia, np. przednia szyb przy ujęciu z przodu. Ale nie jest to reguła, czasem lepiej sprawdzi się coś innego – próbujcie, porównujcie i sami znajdźcie najlepsze ustawienie. W tym sposobie postprodukcja nie jest konieczna.
Bardziej zaawansowany sposób:
- ustaw aparat na statywie i złap kadr
- ustaw polaryzację na pierwszą płaszczyznę – np. maskę i przednia szyba

- zrób zdjęcie
- przekręć filtr, aby usunąć odbicia z drugiej płaszczyzny – np. drzwi i boczne szyby auta

- zrób zdjęcie
- załaduj oba zdjęcia do Photoshopa (lub innego programu obsługującego warstwy i maski)
- wyrównaj warstwy – nawet ze statywu zdjęcia mogą się delikatnie różnić
- nałóż czarną maskę na górne zdjęcia i pomaluj na biało obszary, które są pozbawione odbić, w miejscu, w którym malujesz pojawią się spolaryzowane fragmenty górnego zdjęcia.

Tips & tricks
Co jeśli macie kilka obiektywów? Czy do każdego trzeba kupować filtr? Niekoniecznie. Można kupić filtr o największej średnicy, a potem za pomocą adapterów zakładać go do obiektywów o mniejszej średnicy. W ekstremalnych sytuacjach można filtru także użyć z telefonem, trzymając go w palcach przed obiektywem.
Filtry można stackować, czyli nakręcać jeden na drugi. Można np. użyć filtru Pro – Mist z filtrem polaryzacyjnym. W momencie pisania tego tekstu zacząłem się zastanawiać, czy możliwe byłoby użycie 2 filtrów polaryzacyjnych. Teoretycznie tak, ale kręcenie jednym z nich powodowałoby obrót drugiego i chyba nie byłoby to zbyt praktyczne. Kiedyś spróbuję i na pewno podzielę się z Wami spostrzeżeniami.
Jeśli filtr nie chce się odkręcić, możecie nałożyć na niego szeroką gumkę recepturkę i spróbować odkręcić w ten sposób.
Podsumowanie
Jak widzicie użycie filtra nie jest skomplikowane, a efekty mogą być naprawdę zaskakujące. Niektórzy z fotografów twierdzą, że jeśli ktoś używa filtru polaryzacyjnego, to nie potrafi panować nad światłem. Nie zgadzam się z tym, wg mnie jest to bardzo przydatne narzędzie, pozwalające uzyskać ciekawe rezultaty. Oczywiście trzeba go używać z głową i obserwować rezultaty. W niektórych sytuacjach filtr polaryzacyjny wycina za dużo, lakier jest całkowicie matowy, a samochód wygląda dziwnie. Są także sytuacje, kiedy nie chcecie wycinać odbić – jeśli robicie zdjęcie w showroomie detailera i spędził on wiele godzin pracując nad połyskiem lakieru – zastanówcie się, czy na pewno zastosowanie filtra polaryzacyjnego w tej sytuacji to dobry pomysł 🙂
Na koniec parę linków afiliacyjnych – klikając, wspieracie bloga:
Mój polaryzacyjny: klik
Tańsza alternatywa: klik
Tańsza alternatywa 2: klik
